Obcy w naszym domu

Temat: Po deszczu...
" />odczyty automatycznych wodowskazów ONLINE co 30 minut

Prezentacja Operacyjnych Danych Systemu Telemetrii jest to prezentacja wyników pomiarów stanów wody i wysokości opadu na stacjach wyposażonych w aparaturę automatyczną i telemetryczny przekaz. Dane prezentowane są na podkładach mapowych z lokalizacją stacji opartą o warstwę MPHP (Mapa Podziału Hydrograficznego Polski). Po wybraniu odpowiedniej zlewni lub dorzecza oraz kliknięciu na niej kursorem, a następnie wybraniu interesującej stacji otrzymamy ostatni odczyt oraz graficzną reprezentację jego przebiegu.


Poniżej dla małopolski - inne rejony po kliknięciu

po najechaniu na "kropke" pokazuje się odczyt dla danej stacji

http://www.pogodynka.pl/podest/hydro.php?s=2

a jak klikniemy w kropkę mamy wykres z ostatniego tygodnia
Źródło: opelfrontera.pl/forum/viewtopic.php?t=5848



Temat: Czacki Tadeusz (1765-1813)
Czacki Tadeusz, urodził się 28.08.1765 w Porycku (dziś Pawliwka) na Wołyniu, zmarł 08.02.1813 w Dubnie; historyk, działacz gospodarczy i oświatowy, twórca prac z zakresu historii, prawa i statystyki, bibliofil. W czasie panowania króla Stanisława Augusta członek Komisji Kruszcowej i Skarbowej. Propagator rzemiosła i handlu, badał możliwości handlu z Turcją i Mołdawią. Pracował nad stworzeniem dokładnej hydrograficznej mapy Polski i Litwy, potrzebnej do regulacji rzek. Współzałożyciel Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Warszawie (1800). Wyznaczony został na kontynuatora Historii narodu polskiego Adama Naruszewicza. Jego praca O litewskich i polskich prawach, t.1-2, 1800-01 jest pierwszą w Polsce próbą historycznej interpretacji prawa. Zachęcał do zbierania pieśni i podań ludowych jako źródeł do dziejów przedchrześcijańskich. Od 1803 jako wizytator szkół guberni wołyńskiej, podolskiej i kijowskiej zasłużył się dla rozwoju oświaty na tych terenach, znacznie pomnażając ilość szkół, wiążąc je z potrzebami gospodarczymi. Dziełem jego życia było utworzenie Liceum Krzemienieckiego (1805). Wiele jego pism zostało wydanych pośmiertnie.
Źródło: genealogia.okiem.pl/forum/viewtopic.php?t=1172


Temat: Żona Kozaka prosi o mapę
" />Chodzi mi o mapę, na której będzie widoczny bieg Łyny - od źródła (miejscowość Łyna k. Nidzicy) aż do ujścia (po stronie rosyjskiej miejscowość Frydląd). Tak naprawdę to nie mam konkretnie wyznaczonego rodzaju mapy, może to być mapa Polski, woj. warm - mazurskiego, mapa hydrograficzna, najważniejsze bym mogła zaznaczyć (choć orientacyjnie) bieg Łyny
Źródło: wmfp.pl/forum/viewtopic.php?t=3873


Temat: Projekt Geoportal. Cała Polska z lotu ptaka.
Chcesz obejrzeć własne podwórko z lotu ptaka?

http://www.geoportal.gov.pl/

Ciekawa strona. Posiada ortofotomapy całego kraju zdjęć lotniczych i satelitarnych o bardzo wysokiej rozdzielczości. W mapach satelitarnych google i zumi tylko niewielki procent naszego kraju możemy zobaczyć przy bardzo dużym przybliżeniu (zazwyczaj tylkowiększe miasta). Tu możesz obejrzeć dokładnie co tylko chcesz. Jedyną wadą jest to, że tylko większe Polskie miasta maja zdjęcia kolorowe, reszta kraju czarno-białe.
Mapy posiadają także siatkę katastralną (dla 65% pow.kraju), mapę hipsometryczną (w budowie) i inne ciekawe funkcje.
Info ze strony:
‟Projekt GEOPORTAL.GOV.PL udostępnienia:
1. opracowania i dane geoprzestrzenne, w tym dane o charakterze katastralnym (zawierające informacje dotyczące geometrii działek ewidencyjnych);
2. opracowania ortofotomap lotniczych i satelitarnych.oraz dodatkowo:
mapy sozologiczne wykonane w skali 1:50 000;
mapy hydrograficzne wykonane w skali 1:50 000;
mapy topograficzne rastrowe w skali 1:10 000, 1:25 000, 1:50 000, 1:100 000;
dane o przebiegu granic jednostek podziału terytorialnego państwa;
dane z państwowego rejestru nazw geograficznych.”

Portal został uruchomiony po półrocznej przerwie 1 listopada. Z biegiem czasu będą udostępniane nowe funkcje i ulepszana funkcjonalność portalu, teraz mogą być pewne problem z korzystania ze strony geoportalu.
Zdjęcia są z lat 2003-2005 (dla wawy aktualniejsze).
Źródło: lowcyburz.pl/forum/viewtopic.php?t=1875


Temat: Planowanie rejsu Gdynia - Wyspy Kanaryjskie
" />
">informacje o warunkach pogodowych (wrzesień-październik),


I jeszcze jedno - ceny, ceny, ceny - paliwo, opłaty portowe, jedzonko (go zabrać z kraju, a co warto kupić tam).


co do warunków pogodowych itp zerknij sobie na strony NOAA - można tam ściągnąć amerykańskie locje (SAILING DIRECTIONS) za darmo*, ponadto z tego co pamiętam także mapy pilotowe. Ponadto, jeżeli Ci to nie wystarczy, polecam publikację (dostępną na AMAZON.CO.UK) - bardzo dobre opracowanie, dostępne z 2006 roku (następne będzie na początku 2010), dość drogie (na Marketplace nieco tańsze)** - ale chyba warte tej ceny

http://www.amazon.co.uk/Atlantic-Pilot- ... 068&sr=8-7

Co do jedzenia - bardzo polecam przewidzieć prowiantowanie jachtu w Dover***. To nie żart, można to tutaj zrobić tanio i dobrze A akurat odcinek taki że można z kraju bez problemu zaprowiantować się do Dover, a tutaj uzupełnić o jedzenie puszkowane. Bardzo różnorodne, bardzo dobre jakościowo i śmiesznie tanie, nawet jeśli się przelicza to na złotówki (średnia cena puszki to ok. 30-50 pensów, czyli obecnie 1,5 do 2,5 PLN. A puszki są, w przeciwieństwie do Polski, ze wszystkim) Przykładowo - młode (!) ziemniaczki w puszce kosztują (TESCO) 27 pensów. To ok. 1,5 raza taniej niż te "świeże". Jakościowo to samo, pod względem przyrządzania... hm, jakiego przyrządzania? - pogrzewamy w rondelku i tyle.

O wygodzie puszek na jachcie nie muszę chyba przekonywać. Jak ktoś wątpi w różnorodność, proszę popatrzeć na stronę np. Sainsbery lub Iceland - i przejrzeć co maja w puszkach i za ile.

*tak właśnie prawidłowo działa służba hydrograficzna. Podatnik już raz za to zapłacił - utrzymując ją. Udostępnienie online nie kosztuje, w przeciwieństwie do druku. I łatwiej uaktualniać.

** Jeśli z Marketplace, adres wysyłki nie może być w Polsce (no nie da się) Służę pomocą w razie co.

***W razie pytań, proszę pytać
Źródło: sulkowski.kei.pl/forum_zeglarskie/viewtopic.php?t=3375


Temat: U-boot do identyfikacji.
Witam !
To, co widać na zdjęciu [na tle dziobu i rufy U-Boota] a co zostało oznaczone jako : maszty, boje, żurawie i wieże to jedynie znaki nawigacyjne w postaci dwóch pław. Owe znaki wyznaczają tzw. tor wodny [z niderlandzkiego : farwater], czyli drogę dla statków i okrętów, wyznaczoną na akwenie trudnym lub niebezpiecznym [a za taki uważa się podejście do portu - reda lub awanport], która jest oznaczona pływającymi lub stałymi znakami nawigacyjnymi.
Znak nawigacyjny to ogólnie urządzenie lub budowla usytuowana w celu wskazywania bezpiecznej drogi wszystkim uczestnikom ruchu wodnego.
Stały znak nawigacyjny umieszczony na lądzie to stawa, która ma charakterystyczny, łatwo rozpoznawalny kształt. Stawa ma możliwość wysyłania sygnałów świetlnych [pora nocna], dźwiękowych [tzw. buczki w czasie mgieł] lub radiowych [nowoczesne systemy radionawigacji]. Dwie stawy lub para złożona ze stawy i pławy [znaku na wodzie] tworzą zespół znaków naprowadzających zwany nabieżnikiem.
Pława [inaczej - boja] - jak sugeruje sama nazwa, to pływający znak nawigacyjny lub sygnalizacyjny, umieszczony na wodzie i unoszący się na powierzchni wody na d miejscem swojego zakotwiczenia. Zadaniem pław jest wyznaczanie torów żeglugi, niebezpiecznych miejsc, czasem granic administracyjnych lub niebezpiecznych obiektów znajdujących się na dnie na niewielkiej głębokości [np. zatopiona jednostka lub wrak]. Pławy są malowane w łatwo rozpoznawalne kolory - są jedno lub wielobarwne. Podobnie jak stawy, również i boje mają możliwość emitowania tak sygnałów świetlnych, dźwiękowych lub radiowych.
Z kolei nabieżnik to nic innego jak zestaw dwóch znaków nawigacyjnych - za dnia widocznych jako znaki o charakterystycznym kształcie, w nocy mogą emitować sygnały świetlne o określonej charakterystyce [np. kolor, czas świecenia i przerw itp.]. Najczęściej są usytuowane tak, aby jeden znak był ustawiony wyżej i dalej; a jeśli oba znaki są usytuowane w jednej linii wówczas wyznaczają dla statków [lub okrętów] tzw. oś toru wodnego lub krawędź toru wodnego. Nabieżnikami oznacza się najczęściej podejścia do portu, tory wodne, trudne w nawigacji wąskie przejścia pośród mielizn lub wraków. Jeśli oś toru wodnego nie jest linią prostą a łamaną, to wówczas wyznacza ją kilka nabieżników. Odrębną odmianą jest nabieżnik sektorowy, który w porze nocnej emituje w poszczególnych sektorach różnobarwne światła.
Zatem, to co przedstawia zamieszczone przez Kol. Maca zdjęcie, to pławy [boje] wyznaczające krawędź toru wodnego, którym U-Boot wydostaje się z [prawdopodobnie] portu-bazy na otwarte morze.

P.S. Na każdym okręcie było jeszcze kilka opasłych ksiąg, zwanych locją - w księgach tych zamieszczano opisy tekstowe wyglądu wybrzeży, latarni morskich z pełną charakterystyką świateł, znaków nawigacyjnych na torach wodnych, warunków pogodowych, geografii danego akwenu [opis dna, prądów i pływów morskich itp.]. Najbardziej obszerny zakres, opisujący wybrzeża całego świata wydaje Admiralicja Brytyjska - w Polsce księgi locji, mapy oraz spisy świateł nawigacyjnych wydaje Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej.
I na koniec stronka dla ciekawskich świata :
http://bhmw.mw.mil.pl/
Źródło: ubootwaffe.pl/forum/viewtopic.php?t=1291


Temat: Archeolodzy kontra rabusie bałtyckich wraków
" />Archeolodzy kontra rabusie bałtyckich wraków
Bartosz Gondek,

Naukowcy wypowiadają wojnę podwodnym rabusiom, którzy na potęgę szabrują zabytkowe wraki leżące na dnie Bałtyku


O tym, że polskie wybrzeże kryje setki wraków, w większości niezwykle ciekawych z punktu widzenia historycznego i archeologicznego, nie trzeba nikogo przekonywać. Mimo to jak dotąd ani jeden z nich - nawet te najstarsze i najcenniejsze - nie został wpisany do rejestru zabytków czy też objęty należytą kontrolą konserwatorską. Owszem, przez lata podejmowano próby, ale za każdym razem kończyły się one porażką.

Dopiero teraz archeologom podwodnym z Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku udało się przejąć część obowiązków leżących dotąd w gestii konserwatora zabytków. - Czekaliśmy na te uprawnienia od lat. Potrzebujemy jeszcze procedur umożliwiających egzekwowanie nowych przepisów - mówi Iwona Pomian z CMM. - Mamy nadzieję, że z czasem uda nam się ukrócić kwitnący dotąd proceder niszczenia i kradzieży podmorskich zabytków.

Szabrują, ile wlezie

Do zrobienia jest bardzo wiele. Grupy nurków szabrują wraki ze wszystkich możliwych do wyciągnięcia przedmiotów. Najlepszym na to przykładem był los telegrafu maszynowego ze statku "Margareta", który w ubiegłym roku zniknął dosłownie w kilka dni, pomiędzy sondażowymi nurkowaniami muzealników. "Margareta" to wierzchołek góry lodowej. Wyciągane są elementy kilkusetletnich drewnianych wraków.

Podmorscy złodzieje odkręcają, co się da, także z XIX-wiecznego torpedowca, który był jeszcze niedawno w doskonałym stanie. Najbardziej wyrafinowani i zamożni bandyci za pomocą specjalistycznego sprzętu plądrują statki śmierci - "Steubena", "Goyę" i "Gustloffa". Łatwo dostępne resztki słynnego polskiego niszczyciela "Wicher", który zatonął we Wrześniu 1939 roku, to prawdziwa szkółka dla przyszłych podwodnych rzezimieszków.

- Dopóki nie będzie dodatkowych pieniędzy i nie uda się skoordynować działań archeologów ze strażą graniczną i urzędem morskim, dopóty będziemy mogli wyciągnąć spod wody wiele ciekawych rzeczy - zauważają proszący o anonimowość poszukiwacze atrakcyjnych zabytków zalegających na dnie morza. - Trzeba jednak przyznać, że ta zabawa będzie się robić z czasem coraz bardziej ryzykowna.

Archeolog na straży

Rabusie to niejedyny czynnik niszczący to, co cenne, a co leży pod wodą. Wielu firmom prowadzącym działalność inwestycyjną na morzu nie zależy na ujawnianiu natrafienia na stanowisko archeologiczne, ponieważ może to spowodować opóźnienia w przedsięwzięciu i dodatkowe koszty. Opinia muzeum jest teraz niezbędna w przypadku prowadzenia na obszarach morskich jakichkolwiek prac archeologicznych i nurkowania przy wrakach.

Bez ingerencji archeologów morskich nie będzie też można rozpocząć jakichkolwiek inwestycji zarówno na morzu, jak i na brzegu. To tak naprawdę najważniejsza zmiana, która zbliża ochronę zabytków znajdujących się pod wodą do standardów panujących na lądzie. Zgodnie z obowiązującymi od wielu lat przepisami żadne centrum handlowe czy też droga nie mogą powstać bez wstępnych badań archeologicznych. Tymczasem na morzu panowała dotąd całkowita dowolność. Teraz przed budową czegokolwiek w portach, kładzeniem podmorskiego kabla, rurociągu czy stawianiem platformy wiertniczej będą musieli tam wejść pracownicy CMM.

Lista zatopionych zabytków

Kolejnym elementem ochrony jest podmorski rejestr zabytków. Kiedy powstaniem, wtedy zabór lub zniszczenie jakichkolwiek pamiątek z wraków będą traktowane tak samo jak kradzież lub zniszczenie cennej rzeźby czy obrazu.

Jeżeli znajdą się pieniądze w Ministerstwie Kultury, jeszcze w tym roku w porozumieniu z urzędem morskim do rejestru zostanie wpisanych zabytków 12 wraków. Znajdą się wśród nich: tak zwany "Napoleon", czyli miedziany kadłub z rozsypanymi zabytkami zalegający na głębokości 56 metrów, małe żaglowce "Catharina" i "Helena", słynna "Łyżwa" - czyli duża wiślana jednostka zalegająca w okolicach wyjścia z portu w Gdańsku, niszczyciel "Wicher", XVIII-wieczny wrak z Holandii noszący symbol "W 27" oraz "Błotniak" - świetnie zachowany kadłub jachtu z przełomu XVIII i XIX wieku. Najpierw do rejestru trafią zabytki z Zatoki Gdańskiej i jej okolic. Potem przyjdzie czas na całe wybrzeże.

Będzie też podwodne muzeum

Rejestr zabytków to nie koniec. Ostatnio archeolodzy z CMM podnieśli z główek portu w Gdańsku resztki kadłuba statku z 1860 roku. Zalegający na głębokości siedmiu metrów wrak odkryty został przypadkiem w maju, podczas prac przy pogłębianiu toru wodnego. W świetnym stanie przetrwała część śródokręcia o wymiarach 11 na 6 metrów. Dziób i rufę zniszczyły pogłębiarki. Resztki żaglowca będą pierwszym eksponatem przeniesionym do podwodnego parku archeologicznego, gdzie trafiać będą uratowane resztki dawnych statków.

Najważniejszym eksponatem, wokół którego skupi się antyczne wrakowisko, będą resztki szwedzkiego galeonu "Solen" zatopionego podczas bitwy pod Oliwą w 1627 roku. Jako pierwszy dołączy do niego wspominany wcześniej kadłub z połowy XIX wieku. Systematycznie będą pojawiać się następne.

- Park archeologiczny nie tylko będzie spełniał rolę dydaktyczną, ale stanie się też swego rodzaju magazynem wraków - mówi Iwona Pomian. - W ten sposób resztki drewnianych żaglowców można będzie skutecznie monitorować i pilnować ich przed złodziejami. Omijając przy tym kosztowne zabiegi konserwatorskie, które byłyby konieczne po wyciągnięciu ich na ląd.

Pieniądze na powstanie wrakowiska będą częściowo pochodzić z grantu europejskiego, jaki uzyskało w lipcu CMM. Europejskie fundusze mają też być wydane na specjalne mapy wraków, które powstaną na podstawie badań archeologicznych, hydrograficznych i geologicznych. Te mapy posłużą z kolei jako podstawa do kolejnych wpisów do rejestru.


Bartosz Gondek, Gdańsk




--------------------------------------------------------------------------------

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA
Źródło: poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?t=29786